Jeszcze wczoraj wieczorem pogoda zapowiadała się cudownie - piękny czysty błękit leciutko przyprószony mgiełką cirrusów i nielicznymi cebekami, jednak każdy kilometr przybliżający mnie do celu był coraz bardziej mokry, szary a w końcu po prostu paskudnie zapłakany deszczem. Dzięki niezbadanym zakrętom umysłowym układaczy rozkładów jazdy PKP z Warszawy do Michałkowa koło Ostrowa Wielkopolskiego podróżowałem dwa razy dłużej niż bym to robił jeszcze 100 lat temu, zwiedzając między innymi urokliwy dworzec we Wrocławiu. Pomimo tych przeciwności losu, po 10 godzinach pokonałem bramę lotniska Szkoły Skydive.pl i znów znalazłem się w znajomym, lecz dla mnie zakazanym świecie spadochronów.
Jak to zwykle bywa na każdej imprezie lotniczej - początki były lekko
rozbiegane i zagmatwane. Ledwo połknąłem śniadanie ,a już wzywają
skoczków na poranny briefing. No cóż - kawa może poczekać - sprzęt na
grzbiet (niestety, nie spadochron tylko parę kilo aparatów i obiektywów
- nigdy nie wiadomo co będzie potrzebne i czy będzie czas po to wrócić)
i zwiedzam Ośrodek w poszukiwaniu sali odpraw.

Wczoraj było wczoraj, a dziś mamy nowy lepszy dzień...
Jak komu wygodnie, ale zawsze "z uwagą"...
Poszukiwania nie trwają długo - System Informacji Wizualnej opracowany perfekcyjnie - wszyscy skoczkowi i load masterzy zgromadzili się w układalni spadochronów. Omawianie dnia przedniego i przedstawienie tego co będzie dzisiaj jakby znajome, tylko bez baczność-spocznij, za to z uśmiechem na ustach!
Bez "baczność-spocznij", za to z uśmiechem na ustach!
Słowiańskie nazwiska są co najmniej trudne do wymówienia! Przepraszam, użyję numerków...A będzie się działo - zapowiadają sie co najmniej dwa wyloty dla grup Open: formacje na razie treningowe 10 do 30 skoczków. Grupa rekordowa też będzie ostro ćwiczyć swoje formacje.
Powtarzamy - dwa samoloty!
Panowie, dobra pozycja to podstawa! ...
... a trening czyni Mistrza!Co z tego wyjdzie - pokaże pogoda - póki co znaczący postęp, nie leje, tylko pokapuje od czasu do czasu.
Prognozy pogody nastrajają jak widać na załączonym obrazku...

... nie pozostaje więc, nic innego jak skakanie ... po internecie ...
Mój plan na dzisiaj przewiduje maksymalne wykorzystanie niepogody - wywiady, pogaduszki i zdjęcia BigWay'a "od kuchni".

... sportowe emocje w grach zespołowych...
... i indywidualnych :)Samoloty puki co czekają na lepsze podstawy, więc urządzam "konkurs piękności", którego zwycięzcą zostaje sympatycznie uśmiechnięty
Różowy Rekin
Uczestnicy konkursu

I jego ZWYCIĘZCA
Pogoda się póki co ustabilizowała, poszczególne zespoły rozpoczynają przygotowania do skoków. Pod czujnym okiem load masterów ćwiczony jest KAŻDY element wyskoku. Jeszcze na ziemi ustalaja kto gdzie będzie siedział w samolocie, w jakiej kolejniości wyjdzie na stopień a nastepnie oddzieli sie od płatowca. Wazne jest nie tylko miekjsce w kolejce, ale również sposób trzymania sie uchwytów oraz pratnerów. Na sucho cwiczy sie również sposoby dojścia do figury jaej zawiażanie, poszczególne chwyty i sygnaly oraz kolejność i sposób odchodzenia po rozwiazaniu zespołu. Load masterzy pwtarzaja wciąz dwa słowa: dyscyplina i uwaga, w tym sporcie nie ma w powoetrzu czasu na teoretyzowanie i szukanie lepszych rozwiazań.
Tymczasem piloci i mechanicy kończą swoje czary z samolotami. Oni też muszą się precyzyjnie przygotować do swoich zadań. Piloci którzy obsługują EBWC 2009 na co dzień nie latają ze sobą, dodatowoym utrudnieniem sa rózne parametry lotu poszczególnych płatowców i koniecznośc budowania z nich wielosamolotowych szyków. Jednak ich doswiadczenie i praktyka pomagaja im we własciwym wykonywaniu ich trudnej i odpowiedzialnej pracy.
Lotami kieruruje z ziemi doświadczony pilot i instruktor, choć niewiedzieć czemu na plakietce ma napisane: MaSSakra.
Kolejny wylot, kolejni skoczkowie zawiązują w powietrzy gwiazdy i inne figury - właśnie po to organizuje się BigWay's Camp - aby móc przeżyć tek kilkanaście sekund swobodnego spadania, powierzyć swoje życie i bezpieczeństwo kolegom z którymi za kilka chwil bedzie sie omawiac te sekundy godzinami na ziemi. Każdy wylot to nowe ważne doświadczenie, kądy skok to szansa na dołaczenie do grup rekordowych, ale przedewszystkim to prawdziwa lotnicza przygoda!

Dzień lotny zakończony, czas po raz ostatni zejść z pola, poskładać
spadochrony i ... zacząć po raz kolejny analizować to co działo się w
powietrzu, tak aby jutro było jeszcze lepiej, piękniej, bezpieczniej.

Dal lubiących statystyki podaję kilka liczb podsumowujących to, co dotychczas działo się na EBWC 2009:
| | wyloty (samolotoloty) | skoki | MAX | WAY'S |
| | | | plan | wykonanie |
| 15.06 | 39 | ok. 700
| 54 | 54 |
| 16.06 | 21 | ok. 500
| 55 | 55 |
Może za kilka lat również te małe dziewczynki będą szybować jak ptaki na kolejnym EBWC...